WCDP - BLOG

O autorze ↓

Nowości w prawie jazdy dla kat. B (2)

Kolejną nowością jest to, że na wniosek osoby, która uzyskała negatywny wynik egzaminu teoretycznego podmiot organizujący egzamin udostępni tej osobie do wglądu pytania egzaminacyjne, wraz z informacją o brzmieniu odpowiedzi prawidłowych. Wynik mamy przecież od razu wyświetlony na naszym monitorze po udzieleniu odpowiedzi na ostatnie z pytań. Dotychczas taką „usługę” oferował m.in. WORD w Warszawie. Jednak nie każdy korzystał z tej możliwości.


Ja sama osobiście usłyszałam od egzaminatora, który przeprowadzał takie poegzaminacyjne objaśnianie błędnych odpowiedzi, że ich obowiązkiem nie jest wcale wyjaśnianie mi czegokolwiek i jak nie rozumiem widocznie za mało doczytałam sobie ustawę – prawo o ruchu drogowym. Teraz gdy przedstawiane osobom egzaminowanym poprawnych odpowiedzi na pytania, na które udzielili złej odpowiedzi stanie się obowiązkiem egzaminatorów, a nie jedynie „przysługą” z ich strony, cała procedura będzie po prostu bardziej przystępna.



Warto podkreślić, że takie sprawdzanie swoich błędów bardzo pomaga przy nauce do następnego podejścia bowiem teoria z książek oraz przepisów i teoria z pytań egzaminacyjnych to dwie zupełnie inne rzeczywistości – przynajmniej na razie.

Kolejnym naśladującym zachodnie standardy „novum”, które moim zdaniem jest dużym ukłonem w stronę zdających, jest możliwość zdawania egzaminu praktycznego na samochodzie, na którym wcześniej uczyło się w szkole nauki jazdy (lub przynajmniej trochę się na nim jeździło).

Warunkiem jest jednak aby samochód, oprócz podstawowych wymogów dla samochodów egzaminacyjnych (nie można np. zdawać na Toyocie Yaris podczas gdy samochodami egzaminacyjnymi są Skody Fabie) pozwalał na rejestrację przebiegu egzaminu i przekazanie zapisu bezpośrednio po egzaminie dla potrzeb wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego z wykorzystaniem ogólnodostępnych informatycznych nośników danych. Obowiązek zapewnienia takiego urządzenia rejestrującego będzie ciążył na ośrodkach szkolenia kierowców (czyli szkołach nauki jazdy).

Należy wskazać, że powyższe rozwiązanie jest możliwie na wniosek i koszt osoby egzaminowanej. Ponadto ośrodek szkolenia kierowców musi wyrazić zgodę na udostępnienie pojazdu. Na razie nie wiadomo co się pod tym kosztem kryje. Wydaję się jednak, że kwestią czasu jest to, że szkoły jazdy będą udostępniać swoje pojazdy by ich kursanci mogli zdawać na nich egzaminy praktyczne.

Chyba każdy woli zapłacić szkole jazdy za kilka godzin jazd doszkalających na samochodzie, do którego wsiądzie w momencie podejścia do egzaminu i który będzie znał i dobrze się w nim czuł niż kilkukrotnie płacić 140 zł za kolejny termin egzaminu i czekać by znów wsiąść do zupełnie nowego, nieznanego sobie pojazdu.

Kursanci uczą się na samochodach, których właścicielami są zwykle osoby fizyczne prowadzące ośrodki szkolenia kierowców i nie mogą sobie pozwolić na zbyt częsty zakup nowiutkich aut. Tymczasem np. w WORDzie Warszawa Okęcie pojazdy egzaminacyjne mają w chwili obecnej niecałe 2000 km przebiegu – prawie jak z salonu. Sprzęgło, hamulec i inne systemy chodzą w nich jednak inaczej niż w tych, na których się uczymy. A przecież na nawet najbardziej pobieżne obycie się z autem na egzaminie nie ma po prostu możliwości.

Odpalamy i na łuk! Można by powiedzieć: Przecież przyszły kierowca musi umieć jeździć każdym rodzajem samochodu a nie jednym, na którym się uczył. Jak później będzie poruszał się w ruchu drogowym! Tyle, że tak naprawdę cały system sprawdzania kwalifikacji i przeprowadzania egzaminów mocno odbiega od otaczającej nas drogowej rzeczywistości.

(K.Bróg, WCDP)
Trwa ładowanie komentarzy...