WCDP - BLOG

O autorze ↓

Legio, ignorantia iuris nocet

Jak powszechnie wiadomo, prawo jest jednym z fundamentów funkcjonowania każdego państwa, organizacji czy jednostki. Również każdy z Nas, choć może nie do końca świadomie, na co dzień uczestniczy w obrocie prawnym, spełniając swoje obowiązki prawne bądź realizując uprawnienia wynikające ze stosunku prawnego.

Przepisy prawne regulują również różnego rodzaju rozgrywki sportowe, w tym piłkarskie, na każdym ich szczeblu, od lig okręgowych po europejskie puchary.



Nieznajomość prawa szkodzi. Przekonujemy się o tym sami, przykładowo dowiadując się o możliwości reklamacji towaru zakupionego na wyprzedaży czy zapominając o terminie nadania ważnego pisma.

Przekonaliśmy się o tym niestety w przypadku Legii Warszawa, mistrza Polski w piłce nożnej w sezonie 2013/2014. Odczuliśmy to, jako kibice nie tylko klubu z Łazienkowskiej, ale niezależnie od upodobań czy antypatii sportowych jako kibice z całego kraju, czekający kilkanaście lat na awans polskiej drużyny piłkarskiej do elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów.
Zgodnie z decyzją UEFA z dnia 8 sierpnia 2014 roku, wynik meczu Celtic Glasgow – Legia Warszawa, rozegranego w ramach III rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów UEFA w dniu 6 sierpnia 2014 roku, został zweryfikowany jako walkower dla Celticu w związku z występem nieuprawnionego zawodnika - Bartosza Bereszyńskiego.

Choć dla człowieka z ulicy, decyzja może wydawać się niezrozumiała, bo w dwumeczu Legia wygrała 6:1, to wskutek otrzymania walkoweru 0:3 za drugi mecz i bramki uzyskanej na wyjeździe przez szkocki zespół, Legioniści muszą zadowolić się walką w Lidze Europy, drugich co do ważności rozgrywkach w Europie.

Całe zamieszanie związane jest z wejściem na murawę, na kilka ostatnich minut meczu rewanżowego, wspomnianego zawodnika „wojskowych”, który w poprzednim sezonie europejskich rozgrywek otrzymał czerwoną kartkę, w związku z czym zmuszony był opuścić 3 kolejne mecze w rozgrywkach na tym szczeblu.

I tak rzeczywiście się stało, aczkolwiek jeden niuans spowodował lawinę kolejnych wydarzeń. Zawodnik ten nie został zgłoszony oficjalnie przez zespół mistrza Polski do rozgrywek, a przepisy UEFA, dotyczące występów w europejskich pucharach stanowią jasno, że aby być uprawionym do gry w klubowych rozgrywkach UEFA, piłkarze muszą być zarejestrowani w odpowiedni sposób przed upływem ustalonego wcześniej terminu i tylko i wyłącznie piłkarze uprawnieni do gry mogą odbywać karę za kartki. Z oficjalnej strony klubu wynika ewidentnie, że wspomniany piłkarz nie był zgłoszony do rozgrywek, a powinno to odbyć się poprzez wpisanie go na specjalną listę i przesłanie listy do UEFA w określonym sztywno terminie.

Wspomina o tym dokładnie art. 18 ust.1 Regulaminu Ligi Mistrzów, który stanowi, że tylko zarejestrowany zawodnik może wypełnić nałożoną na niego karę dyscyplinarną. Przepis ten w dalszej części przedstawia procedurę zgłoszeniową danego zawodnika do udziału w rozgrywkach.

Konstrukcja opisywanego kazusu opiera się zasadniczo na art. 21 ust.2 Regulaminu dyscyplinarnego, który stanowi, że jeżeli zawodnik, na którego nałożona została kara dyscyplinarna wystąpi w meczu, to bezwarunkowo orzekany jest walkower.
Nadzieję dla Polskich kibiców stanowić miał art. 17 Regulaminu dyscyplinarnego, w którym mowa jest o tym, że przy wymierzaniu kar bierze się pod uwagę okoliczności zarówno zaostrzające i łagodzące. Taką okolicznością mógł być fakt, że wspomniany zawodnik wystąpił w meczu tylko kilka minut i nie wpłynął w sposób zasadniczy na jego wynik końcowy. Dodatkowo, wynik dwumeczu jasno wskazywał na drużynę lepszą w tej rywalizacji.

Podstawą dla pozytywnej decyzji organu UEFA zdawał się być również przykład z przeszłości, a dokładnie z 2010 roku, kiedy węgierski klub VSC Debreczyn w meczu z bułgarskim Liteksem Łowecz wprowadził pod koniec regulaminowego czasu gry nieuprawnionego zawodnika. W tamtej sytuacji, pomimo wniosku Bułgarów o walkower, Węgrzy zostali ukarani kara finansową w wysokości 15 tysięcy EURO. Jak wówczas stwierdziła UEFA, kwestia awansu była już rozstrzygnięta i występ nieuprawnionego zawodnika nie był w stanie wpłynąć na ostateczny rezultat.

Różnica pomiędzy tymi dwoma zdarzeniami polega na tym, że we wspominanym meczu z 2010 roku zawodnik zagrał mimo faktu, że nie był zgłoszony, nie obciążała go natomiast żadna kara dyscyplinarna.

Z doniesień medialnych wynika, że klub niezwłocznie złoży wniosek o wydanie uzasadnienia i po jego otrzymaniu rozważy możliwość wniesienia odwołania.

Zgodnie ze starożytną prawniczą paremią „dura lex sed lex”, wyrażającą absolutną nadrzędność norm prawa, pomimo negatywnych konsekwencji wynikających z zaistniałej sytuacji, należy dostosować się do wydanej przez odpowiedni organ decyzji. Nadzieją pozostaje odwołanie się od decyzji.

Niestety wydaje się, że będzie to miało znaczenie czysto formalne i symboliczne ponieważ decyzja UEFA oparta jest na przepisach prawa obowiązujących wszystkich członków tej organizacji. Legia od decyzji może odwoływać się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Szanse na powodzenia ma jednak znikome, ponieważ UEFA po prostu postąpiła tak jak obligują ją do tego obowiązujące przepisy prawa.

(T. Matuszczak, WCDP)
Trwa ładowanie komentarzy...